Czyli skąd w moim życiu wzięły się lalki.
Mam chrześnicę, śliczną , słodką Juleczkę. Julia ma także odrobinę straszą siostrę Zosię. Dziewczynki są już na tyle duże, że postanowiliśmy z mężem zrobić im prezent taki, o jakim marzy każda dziewczynka - o wielkiej, wypchanej ciuchami , lalczynej szafie.
Dlatego właśnie kupiłam sobie pierwszą Barbie, żeby była manekinem. Potem drugą i trzecią... Szyłam ubranka dla Barbie aż odkryłam istnienie Pullipów i... wsiąkłam na amen!
Jednak cały czas pamiętaliśmy o projekcie, od którego wszystko się zaczęło. Na początku lipca Julia miała urodziny, więc to jej prezent. Dodatkowo obie dziewczynki dostały po Barbie. Do kompletu.
Ta dam.... dzieło mojego męża z malowanej sklejki, nawet wieszaczki sam wyginał. Drzwiczki zamykają się na magnesy <3 Dekoracją i wyposażeniem zajęłam się ja.
Szczerze żałuję, że ta szafa nie należy do mnie.