Miał być wczoraj, ale przecież Candy to bardzo ważna sprawa!
W niedzielę, kiedy zrobiliśmy najazd na Gałagutkowy Raj, pogoda była przepiękna. Mogliśmy skorzystać z uroków tego pięknego miejsca w całości.
Poszliśmy sobie na spacer nad jezioro. Dava i Mat cały czas trzymali się z dala od reszty i byli bardzo zmieszani, kiedy ktoś podchodził. Dawa wyraźnie dawała miną do zrozumienia, że nie życzy sobie zdjęć.
Mila pstrykała ile się dało.
Wspólne zdjęcie z Fenn.
Nula i Dava... Nula dziwnie stoi bo szedł do nas jakiś pan i musieliśmy zrobić szybką ewakuację.
Podziwialiśmy widoki...
Potem spędziliśmy parę uroczych chwil na łące pełnej mleczy :) Wyjątkowo malowniczej.
Blondaski cały czas razem coś tam sobie opowiadali... ale ja nie wiem co.
Mój mąż zrobił dziewczynom wianuszek :)
Ale było fajnie!
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)